• RSS
  • Facebook

Industrial w Niedomiach

img5385.jpg Pobudka była wyjątkowo wcześnie. 4:50. Dzień zapowiadał się nadzwyczaj pięknie. Wschód słońca tego dnia był wyjątkowy, w odcieniach różu. Wszystko wskazywało na to, że wyprawa będzie udana. Ekipa w składzie Ania i forest wyruszyła w kierunku Niedomic, miejscowości niedaleko Tarnowa. Gdy dotarliśmy do Niedomickich Zakładów Celulozy przywitały nas żywe istoty…..bezpańskie psy. Do 1989 roku była to fabryka tętniąca życiem, dająca chleb 1500 osobom. Niestety zakład nie poradził sobie w nowej rzeczywiści i dziś nawet menele nie odwiedzają tego miejsca zbyt często. Jedynie psy i wiatr czują się tam dobrze….

(Czytaj dalej…)


Popołudniowe “Torfy”

torfy0209_4.jpg W dniu dzisiejszym, późnym niedzielnym popołudniem, ekipa w składzie: Rafał, Bogdan i moja skromna osoba wybrała się do Rezerwatu Przyrody “Torfy” na krótki rekreacyjny plener. Pogoda była wspaniała, więc trzeba było wykorzystać odpowiednio niedzielne popołudnie. Puszysty śnieg gęsto przykrył teren rezerwatu, widać to zwłaszcza na kępach trawy. W rezerwacie panowała absolutna cisza, czasem dzięcioł oznajmił swoją obecność, czasem stado sikorek. W rezerwacie byliśmy do samego zachodu słońca. Pomarańczowe promienie padając na śnieżno-białe połacie rezerwatu  tworzyły ciekawą kompozycję barwną. Zatem kilkanaście zdjęć z popołudniowego plenerku: (Czytaj dalej…)


Folusz, czyli śniadanie na śniegu.

Folusz, czyli śniadanie na śniegu.

imgp6777a.jpg W niedzielę, dnia 18 stycznia roku pańskiego 2009, tuż przed 6 rano, skromna ekipa “Negatyw’nych” w składzie: Forest, Jankes i Darek wybrała się na północne krańce Beskidu Niskiego i zarazem Magurskiego Parku Narodowego by… zjeść wspaniałe, niedzielne, styczniowe, śnieżne śniadanko nad potokiem Kłopotnica w Foluszu. Tematem przewodnim były smażone na ognisku białe, cienkie i chrupiące kiełbaski z Sokołowa w ramach wspierania lokalnego przemysłu wędliniarskiego – słowem palce lizać. Imprezkę zrobiliśmy w miejscu specjalnie dla nas przygotowanym – na leśnej polanie. Z rozpaleniem małego ogniska nie było problemu – suche drewno już czekało, podobnie kije na kiełbaski, które ze smakiem zjedliśmy przy stoliku wyłożonym świeżym, śnieżnym obrusem. Na koniec kawka i herbatka malinowa oraz zaprószony śniegiem pierniczek babci Krysi. I… ponieważ ciągle sypało śniegiem, zarządziliśmy odwrót do domu – bez sensu było moczyć aparaty i obiektywy w taką pogodę – padający śnieg oraz brak kolorów czyli totalna kicha dla fotografa, skutecznie zniechęciły nas do podjęcia dalszej wyprawy, której celem był Diabli Kamień – grupa ostańców skalnych, która góruje nad Foluszem od strony wschodniej. Tak więc z nieudanej pogody zrodził się całkiem udany, odjazdowy (czytaj zwariowany) plener, którego zwieńczeniem było niedzielne śniadanko na śniegu. (Czytaj dalej…)